
Książka Łukasza Orbitowskiego "Chodź ze mną" którą omawialiśmy podczas kwietniowego spotkania jest przede wszystkim wielowarstwowa. Zgodziliśmy się, że nie jest to tylko historia miłosna czy rodzinna, ale raczej opowieść o tym, jak silnie przeszłość wpływa na nasze życie i jak bardzo jesteśmy „zbudowani” z doświadczeń naszych rodziców. W książce wyraźnie wybrzmiewa pytanie o to, ile z historii poprzednich pokoleń nosimy w sobie. Zauważyliśmy też, że bardzo ciekawie poprowadzona jest konstrukcja narracyjna. Mamy dwie perspektywy historię Heleny z czasów PRL oraz współczesność jej syna, Dustina, który próbuje zrozumieć swoje pochodzenie i uporządkować własną tożsamość. Ten dwugłos sprawia, że książka staje się czymś więcej niż tylko opowieścią o przeszłości to również historia o jej interpretowaniu i przeżywaniu na nowo. W trakcie dyskusji pojawiło się wiele głosów dotyczących samego sposobu opowiadania tej historii. Klubowicze podkreślali, że narracja nie jest jednoznaczna Dustin, spisując wspomnienia matki, jednocześnie je komentuje i podaje w wątpliwość. To powoduje, że jako czytelnicy nie mamy pewności, ile w tej historii jest prawdy, a ile wyobrażeń czy zniekształconej pamięci. Dużo miejsca poświęciliśmy również tematowi pamięci. Wspólnie zauważyliśmy, że książka pokazuje ją jako coś zmiennego i niepewnego coś, co może się przekształcać, a nawet zniekształcać wraz z upływem czasu. Pojawił się też ważny wątek dziedziczenia emocji i doświadczeń tego, że życie rodziców w pewien sposób „przechodzi” na dzieci i wpływa na ich wybory oraz sposób patrzenia na świat.
Jeśli chodzi o odbiór książki, zdania w klubie były podzielone. Część osób doceniła jej klimat, emocjonalność i głębię, inni zwracali uwagę, że momentami bywa niejednoznaczna i wymagająca większego skupienia. Pojawiły się też opinie, że niektórym czytelnikom mogło zabraknąć bardziej klarownej fabuły. Ostatecznie zgodziliśmy się, że największą siłą tej książki jest to, że zostawia przestrzeń do interpretacji i nie daje prostych odpowiedzi. To powieść, która raczej prowokuje do rozmowy niż ją zamyka i właśnie dlatego dobrze sprawdza się jako lektura klubowa.



















